wystawy
Wyrosłe w miłości: Liliana Mikołajewska-Jansen
Wyrosłe w miłości: Liliana Mikołajewska-Jansen
Fundacja Arton
Foksal 11/4, Warszawa
19.09–16.11.2025
Wernisaż: 19.09.2025, godz. 19.00
Oprowadzanie: 17.10.2025, godz. 18.00
Oprowadzanie filmowe po wystawie tłumaczone na język PJM╰┈➤
Kuratorka: Marika Kuźmicz
Współpraca: Adam Parol
Tak naprawdę nie wiemy, w czym i z czego wyrosły prace Liliany Mikołajewskiej. Tytuł jej wystawy, pierwszej od blisko 40 lat, jest inspirowany tytułem jednego z cykli jej grafik, poza tym artystka nieczęsto tytułowała swoje prace. Nie pozostawiła także żadnych tekstów, nie przeprowadzono z nią wywiadów – albo nie są one znane. Zmarła w momencie, który dla większości twórców jest zazwyczaj początkiem drogi. Jej prace, powstałe w okresie studenckim, okazały się całością dorobku i to głównie z nich możemy próbować odczytać intencje, inspiracje, twórczą motywację artystki. Jest jeszcze krótka biografia: wcześnie zawarte małżeństwo, studia podjęte w ASP w Warszawie i niemal natychmiast po tym przerwane w związku z wyjazdem Mikołajewskiej do Belgii w 1975 roku. Dalej kolejne i następne studia artystyczne, podejmowane już po wyjeździe, i ostatecznie ukończenie ASP w Gandawie w 1980 roku. Potem śmierć w wyniku wypadku samochodowego.
Co wiemy poza tym? Z dużą pewnością można uznać, że artystka była zdeterminowana do tego, by tworzyć i rozwijać się w tym kierunku. Świadczy o tym liczba jej prac, a także jej konsekwencja w zdobywaniu wykształcenia: z pewnością niełatwe było studiowanie w obcym kraju, w obcym języku, w dodatku w świecie podzielonym żelazną kurtyną. To poniekąd ułatwia proces pracy nad wystawą Liliany Mikołajewskiej: możemy przyjąć, że życzyłaby sobie, żeby jej prace ponownie zostały pokazane i były oglądane. Po tragicznej śmierci artystki odbyły się jej tylko dwie jej wystawy, duże, pokazujące właściwie całość dorobku: w dodatku w jednych z najważniejszych wówczas instytucji zajmujących się w PRL sztuką współczesną: CBWA Zachęta w Warszawie i Muzeum Sztuki w Łodzi. Potem jej prac nie można już było nigdzie obejrzeć, ponieważ więcej wystaw się nie odbyło. Wydany przy okazji wystawy w Zachęcie katalog, choć efektowny, zawiera w gruncie rzeczy niewiele: reprodukcje jej prac, krótki biogram i wspomnienie jej męża Petera Jansena, który zmarł tragicznie kilka lat po śmierci Mikołajewskiej. Nie żyją też inni członkowie jej rodziny, którzy mogliby ją pamiętać, opowiedzieć o tym, w jaki sposób pracowała, do czego dążyła, co ją inspirowało. Można próbować budować obraz Liliany ze wspomnień jej przyjaciół z okresu nauki w warszawskim liceum czy jej wykładowcy Wima Van Muldersa, najczęściej poruszamy się jednak w sferze emocji, wrażeń i opinii, które trudno weryfikować.
Być może powinniśmy się skupić wyłącznie na oglądaniu jej prac, zachowanych przez lata przez matkę artystki w jej warszawskim mieszkaniu. A może trzeba próbować dotrzeć poza powierzchnię tych obrazów, rysunków, grafik i kolaży – Mikołajewska płynnie zmieniała media swojej wypowiedzi. Najchętniej przetwarzała drobne, zmultiplikowane, abstrakcyjne elementy, większość jej prac to kompozycje zbudowane ze zwielokrotnionych stłoczonych kształtów: niektóre przypominają chmury, inne syntetyczne ludzkie postaci lub antropomorficzne owady, jeszcze inne przywodzą na myśl ludzkie serce. Niektóre z nich starannie przykrywała kolejnymi paskami cienkiego przeźroczystego skocza, jakby chcąc ochronić to, co wcześniej narysowała. Kilka z rysunków zatytułowała Pismo runiczne, niewykluczone więc, że uważała je za rodzaj opowieści, która może być w jakiś sposób odczytana, o ile czytelnik zna dany rodzaj kodu. Z czasem te multiplikowane kształty zaczęła przenosić dalej niż tylko na dwuwymiarową powierzchnię płótna – malowała je na obiektach, które mogły pełnić funkcję nieco abstrakcyjnych sprzętów domowych: łóżku, dywanie czy siedzisku. Wydaje się to ważnym gestem, wskazującym na silne zespolenie domowej, codziennej sfery życia ze sztuką. Nagle zmieniła język i zaczęła tworzyć przedstawiające rysunki opatrzone dodatkowo tekstem. Jeden z nich, o tytule Depresja ma swoje dobre strony, jest szczególnie frapujący, znów prowadzi nas do biografii Mikołajewskiej, ale i tu brak wskazówek i faktów pozostawia nas w fazie domniemań.
Wszystkie te elementy, kawałki opowieści o Lilianie Mikołajewskiej prowokują do zadawania pytań o to, w jaki sposób możemy próbować budować artystyczne herstorie, czy też w jaki sposób mamy prawo je rekonstruować i w jakim celu. Wystawa w Fundacji Arton zaprasza do prób odpowiedzi na te pytania, jednocześnie stawiając kolejne, przede wszystkim o to, co dziś może nam dać i powiedzieć sztuka artystki, która pozostawała – dosłownie – schowana przez blisko czterdzieści lat.
Liliana Mikołajewska-Jansen (1955–1981) urodziła się w Warszawie, jesienią 1974 roku rozpoczęła studia w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W lutym kolejnego roku wyjechała do Belgii. Przez rok studiowała na Wydziale Malarstwa w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Antwerpii, a następnie, od 1976 roku na Wydziale Rzeźby w Akademii Sztuk Pięknych w Berchem. Jednocześnie pracowała dużo indywidualnie, w swojej pracowni. W kolejnym roku rozpoczęła studia w Akademii Sztuk Pięknych w Gandawie, które ukończyła w 1980 roku. Za życia miała tylko jedną wystawę indywidualną w Schoonaarde. Pośmiertnie, w 1981 roku, została laureatką Konkursu dla Młodych Malarzy Belgijskich, jej prace były prezentowane na wystawie w Pałacu Sztuk Pięknych w Brukseli. Następnie także w Muzeum Sztuki w Łodzi (1984) i CBWA Zachęta (1985–1986).
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.
Projekt współfinansuje m.st. Warszawa.
Fundacja Arton
Foksal 11/4, Warszawa
19.09–16.11.2025
Wernisaż: 19.09.2025, godz. 19.00
Oprowadzanie: 17.10.2025, godz. 18.00
Oprowadzanie filmowe po wystawie tłumaczone na język PJM╰┈➤
Kuratorka: Marika Kuźmicz
Współpraca: Adam Parol
Tak naprawdę nie wiemy, w czym i z czego wyrosły prace Liliany Mikołajewskiej. Tytuł jej wystawy, pierwszej od blisko 40 lat, jest inspirowany tytułem jednego z cykli jej grafik, poza tym artystka nieczęsto tytułowała swoje prace. Nie pozostawiła także żadnych tekstów, nie przeprowadzono z nią wywiadów – albo nie są one znane. Zmarła w momencie, który dla większości twórców jest zazwyczaj początkiem drogi. Jej prace, powstałe w okresie studenckim, okazały się całością dorobku i to głównie z nich możemy próbować odczytać intencje, inspiracje, twórczą motywację artystki. Jest jeszcze krótka biografia: wcześnie zawarte małżeństwo, studia podjęte w ASP w Warszawie i niemal natychmiast po tym przerwane w związku z wyjazdem Mikołajewskiej do Belgii w 1975 roku. Dalej kolejne i następne studia artystyczne, podejmowane już po wyjeździe, i ostatecznie ukończenie ASP w Gandawie w 1980 roku. Potem śmierć w wyniku wypadku samochodowego.
Co wiemy poza tym? Z dużą pewnością można uznać, że artystka była zdeterminowana do tego, by tworzyć i rozwijać się w tym kierunku. Świadczy o tym liczba jej prac, a także jej konsekwencja w zdobywaniu wykształcenia: z pewnością niełatwe było studiowanie w obcym kraju, w obcym języku, w dodatku w świecie podzielonym żelazną kurtyną. To poniekąd ułatwia proces pracy nad wystawą Liliany Mikołajewskiej: możemy przyjąć, że życzyłaby sobie, żeby jej prace ponownie zostały pokazane i były oglądane. Po tragicznej śmierci artystki odbyły się jej tylko dwie jej wystawy, duże, pokazujące właściwie całość dorobku: w dodatku w jednych z najważniejszych wówczas instytucji zajmujących się w PRL sztuką współczesną: CBWA Zachęta w Warszawie i Muzeum Sztuki w Łodzi. Potem jej prac nie można już było nigdzie obejrzeć, ponieważ więcej wystaw się nie odbyło. Wydany przy okazji wystawy w Zachęcie katalog, choć efektowny, zawiera w gruncie rzeczy niewiele: reprodukcje jej prac, krótki biogram i wspomnienie jej męża Petera Jansena, który zmarł tragicznie kilka lat po śmierci Mikołajewskiej. Nie żyją też inni członkowie jej rodziny, którzy mogliby ją pamiętać, opowiedzieć o tym, w jaki sposób pracowała, do czego dążyła, co ją inspirowało. Można próbować budować obraz Liliany ze wspomnień jej przyjaciół z okresu nauki w warszawskim liceum czy jej wykładowcy Wima Van Muldersa, najczęściej poruszamy się jednak w sferze emocji, wrażeń i opinii, które trudno weryfikować.
Być może powinniśmy się skupić wyłącznie na oglądaniu jej prac, zachowanych przez lata przez matkę artystki w jej warszawskim mieszkaniu. A może trzeba próbować dotrzeć poza powierzchnię tych obrazów, rysunków, grafik i kolaży – Mikołajewska płynnie zmieniała media swojej wypowiedzi. Najchętniej przetwarzała drobne, zmultiplikowane, abstrakcyjne elementy, większość jej prac to kompozycje zbudowane ze zwielokrotnionych stłoczonych kształtów: niektóre przypominają chmury, inne syntetyczne ludzkie postaci lub antropomorficzne owady, jeszcze inne przywodzą na myśl ludzkie serce. Niektóre z nich starannie przykrywała kolejnymi paskami cienkiego przeźroczystego skocza, jakby chcąc ochronić to, co wcześniej narysowała. Kilka z rysunków zatytułowała Pismo runiczne, niewykluczone więc, że uważała je za rodzaj opowieści, która może być w jakiś sposób odczytana, o ile czytelnik zna dany rodzaj kodu. Z czasem te multiplikowane kształty zaczęła przenosić dalej niż tylko na dwuwymiarową powierzchnię płótna – malowała je na obiektach, które mogły pełnić funkcję nieco abstrakcyjnych sprzętów domowych: łóżku, dywanie czy siedzisku. Wydaje się to ważnym gestem, wskazującym na silne zespolenie domowej, codziennej sfery życia ze sztuką. Nagle zmieniła język i zaczęła tworzyć przedstawiające rysunki opatrzone dodatkowo tekstem. Jeden z nich, o tytule Depresja ma swoje dobre strony, jest szczególnie frapujący, znów prowadzi nas do biografii Mikołajewskiej, ale i tu brak wskazówek i faktów pozostawia nas w fazie domniemań.
Wszystkie te elementy, kawałki opowieści o Lilianie Mikołajewskiej prowokują do zadawania pytań o to, w jaki sposób możemy próbować budować artystyczne herstorie, czy też w jaki sposób mamy prawo je rekonstruować i w jakim celu. Wystawa w Fundacji Arton zaprasza do prób odpowiedzi na te pytania, jednocześnie stawiając kolejne, przede wszystkim o to, co dziś może nam dać i powiedzieć sztuka artystki, która pozostawała – dosłownie – schowana przez blisko czterdzieści lat.
Liliana Mikołajewska-Jansen (1955–1981) urodziła się w Warszawie, jesienią 1974 roku rozpoczęła studia w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W lutym kolejnego roku wyjechała do Belgii. Przez rok studiowała na Wydziale Malarstwa w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Antwerpii, a następnie, od 1976 roku na Wydziale Rzeźby w Akademii Sztuk Pięknych w Berchem. Jednocześnie pracowała dużo indywidualnie, w swojej pracowni. W kolejnym roku rozpoczęła studia w Akademii Sztuk Pięknych w Gandawie, które ukończyła w 1980 roku. Za życia miała tylko jedną wystawę indywidualną w Schoonaarde. Pośmiertnie, w 1981 roku, została laureatką Konkursu dla Młodych Malarzy Belgijskich, jej prace były prezentowane na wystawie w Pałacu Sztuk Pięknych w Brukseli. Następnie także w Muzeum Sztuki w Łodzi (1984) i CBWA Zachęta (1985–1986).
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.
Projekt współfinansuje m.st. Warszawa.
Widok wystawy „Wyrosłe w miłości: Liliana Mikołajewska-Jansen”
Alexander Kot-Zaitsaŭ
Inne wystawy
-
wystawyBarbara Maroń. Opowieść szkatułkowa
-
wystawyHerstorie stosowane: Irena Huml
-
wystawyLustra i ekrany: Małgorzata Potocka, Jagoda Kaloper
-
wystawyPlaces for Deliberation. Barbara Kozłowska
-
wystawyMałgorzata Rittersschild. Jaszczurka oznacza krótkotrwałe szczęście
-
wystawyPoza dokumentacją tworzą się wyobrażenia. Anna i Krystian Jarnuszkiewiczowie
-
wystawyObecność. Maria Michałowska
-
wystawyArgentyński eksperyment: CAyC i CSSR
-
wystawyJolanta Owidzka. Nie ważyłabym się chodzić po dziele sztuki
-
wystawyOtwarta Pracownia Jagody Przybylak
-
wystawyJagoda Przybylak: „...trzeba zobaczyć”
-
wystawyMaria Michałowska. Na końcu tej drogi być może znajdę lustro
-
wystawyPatrząc w słońce. Hanna Orzechowska
-
wystawyMotywy. Krystyna Szczepanowska-Miklaszewska
-
wystawyYou Will Hear When You See Me
-
wystawyJagoda Przybylak: „...trzeba zobaczyć”
-
wystawyRelacje i wątki. Herstorie Eleonory Plutyńskiej
-
wystawyCzym jest dzieła mniej, tym lepszy efekt. Liliana Lewicka
-
wystawyAnna Buczkowska
-
wystawyWspólny splot
-
wystawyHanna Orzechowska
-
wystawyPaweł Kwiek wystawa - Zrobić niemożliwe światło
-
wystawyMałgorzata Potocka
-
wystawyP.S. Warunkiem uczestnictwa jest praca twórcza. Mikrohistorie plenerow w Osiekach
-
wystawyKim jest Janina Węgrzynowska?
-
wystawyAnna Ciba: Kiedy patrzysz w moje oczy to widzisz co?
-
wystawyMałgorzata Potocka. Nie potrzebujemy innych światów, gdy mamy lustra
-
wystawyZdzisław Jurkiewicz. Sun in the Kitchen
-
wystawyMLASK. Seksualizacja jedzenia w sztuce
-
wystawyAndrij Bojarov / Андрій Бояров: Koło i kula / Коло і куля
-
wystawyTapta
-
wystawySiostry: Alicja i Bożena Wahl
-
wystawyZdzisław Jurkiewicz. Zdarzenia
-
wystawyKocham w życiu trzy rzeczy: samochód, alkohol i marynarzy
-
wystawyFałszywy uśmiech. Język estetycznej spekulacji w fotografii chorwackiej
-
wystawyWystawa Laboratorium Technik Prezentacyjnych
-
wystawyBarbara Kozłowska. Linia
-
wystawyBarbara Kozłowska. wszystko to możesz zobaczyć gdziekolwiek - wystawa
-
wystawySoft shooting? Historia kobiecej fotografii chorwackiej
-
wystawyNa świeżym powietrzu? Pierwsze działania ekologiczne w czasie plenerów artystycznych w Polsce
-
wystawyZa stołem świata. Zdzisław Jurkiewicz
-
wystawyPrzypadek Jadwigi S.
-
wystawyIN. Ludmiła Popiel i Jerzy Fedorowicz
-
wystawySztuka Kobiet. Iwona Lemke-Konart
-
wystawyPaweł Kwiek. Różnica czasu
-
wystawyFormy nikłe. Ludmiła Popiel & Jerzy Fedorowicz
-
wystawyNie mów, że urodziłeś się w złym czasie
-
wystawy1: 11 Mikrohistorie
-
wystawyJa ulatuję, jak leżę
-
wystawyWystawa Jolanty Marcolli w BWA Zielona Góra
-
wystawyJa to ktoś inny / Bruce Nauman / Krzysztof Niemczyk
-
wystawyVideo Killed The TV Star
-
wystawyIf you dont know me by now, you will never never never know me
-
wystawyArton Review Europe - wystawa oraz przegląd filmów
-
wystawyLudmiła Popiel
-
wystawyZrobić niemożliwe światło
-
wystawyJolanta Marcolla. Własny pokój
-
wystawyacross realities Wojciech Bruszewski / Mateusz Sadowski
-
wystawyAndrzej Jórczak. Patrząc na Alpha Ursae
-
wystawy6 metrów przed Paryżem - 159 fotografii obiektywnych Eustachego Kossakowskiego
-
wystawyPolska Fotografia Konceptualna
-
wystawyConceptualism. Photographic medium.
-
wystawyBarbara Kozłowska Wszystko to możesz zobaczyć gdziekolwiek
-
wystawyZdarzenia. Zdzisław Jurkiewicz